Istota grzechu w świetle grzechu pierworodnego
Drzewo „poznania dobra i zła”. Przekleństwo Boga czy próba posłuszeństwa z Jego miłości?
Streszczenie Księgi Rodzaju: Pan Bóg umieścił człowieka w ogrodzie Eden i obdarował go obfitością. W ogrodzie było drzewo życia oraz drzewo poznania dobra i zła. Człowiek mógł korzystać z darów, lecz otrzymał jeden zakaz: nie wolno mu było spożywać owocu z drzewa poznania dobra i zła, bo nieposłuszeństwo sprowadzi śmierć.
Bóg w swojej dobroci pragnie uczynić człowieka szczęśliwym — lecz szczęściem uporządkowanym.
Raj był darem: miejscem pokoju, pracy bez udręki i obfitości. Jednak centrum szczęścia nie były same rozkosze stworzeń, lecz sam Bóg, Dawca. Dary stworzone są dobre, ale mają prowadzić ku Stwórcy, nie zastąpić Stwórcy. Drzewo życia w środku ogrodu wskazuje, że życie człowieka jest darem i zależy od Boga.
Po co jednak Bóg dopuścił w raju drzewo „poznania dobra i zła” i zakaz?
Nie po to, by człowieka oszukać, przygnieść albo wciągnąć w zło. Zakaz jest znakiem granicy: stworzenie nie jest Bogiem. Człowiek ma wolę i rozum, lecz nie jest prawodawcą dobra i zła. Jedno przykazanie pośród obfitości darów było próbą prostą: czy człowiek uzna Boga za Pana i zachowa posłuszeństwo, czy też zechce sam ustanawiać prawo.
Wolna wola nie polega na tym, że człowiek musi grzeszyć, aby być wolnym. Wolna wola pozostaje także tam, gdzie grzechu nie ma. W stanie próby Bóg dopuścił możliwość wyboru, aby wierność była aktem posłuszeństwa i miłości, a nie samą koniecznością.
Tak jak sam Bóg jest Miłością, tak i człowiek stworzony na Jego obraz i podobieństwo jest powołany do miłości i wierności.
Miłość prawdziwa jest posłuszeństwem prawdzie: uznaniem Boga za Boga. Próba w raju dotykała sedna: czy człowiek będzie kochał Boga bardziej niż siebie, bardziej niż pragnienie „samostanowienia”. Grzech nie zaczyna się od samego owocu, lecz od buntu serca: „sam będę sędzią, sam sobie wyznaczę dobro”.
W tym świetle widać, że człowiek otrzymał sytuację łatwą, a mimo to upadł.
W raju była obfitość darów i jeden zakaz. Nieposłuszeństwo było więc wyborem bez przymusu: zdradą porządku Bożego. Tu odsłania się istota grzechu: człowiek odwraca się od Boga nie dlatego, że brakuje mu darów, lecz dlatego, że chce być „jak Bóg” bez Boga.
Szatan — ojciec kłamstwa i zabójca od początku.
Streszczenie Księgi Rodzaju: Wąż zostaje opisany jako najbardziej przebiegły spośród zwierząt. Pod jego maską działa duch zbuntowany przeciw Bogu.
Szatan był aniołem — stworzeniem duchowym — i upadł przez pychę.
Był stworzony dobrym i obdarzony wielką przenikliwością, lecz zapragnął niezależności od Boga: „nie będę służył”. Za ten bunt utracił łaskę, pokój i udział w chwale. Zachował jednak naturalną bystrość i moc oddziaływania; odłączone od miłości Boga stały się narzędziem nienawiści i zguby.
W raju nie przyszedł z przemocą, lecz z maską i kłamstwem. Tak czyni zawsze: ukrywa cel, podaje truciznę w słodkiej postaci, a człowieka wciąga w rozmowę serca.
Streszczenie Księgi Rodzaju: Wąż zaczyna od pytania, które zniekształca przykazanie Boga, jakby Bóg zakazał człowiekowi wszystkiego.
Działanie szatana w raju jest przebiegłe: nie każe od razu grzeszyć, lecz najpierw niszczy obraz Boga.
Nie zaczyna od „uczyń zło”, lecz od „czy na pewno Bóg jest dobry?”. Pierwszym celem jest zwątpienie: jeśli człowiek uzna Boga za niesprawiedliwego, wtedy przykazanie zacznie wyglądać jak jarzmo, a grzech jak „wyzwolenie”.
Ojciec kłamstwa rzuca pytanie, które jest trucizną.
W samym pytaniu ukryte jest oszczerstwo: przedstawienie Boga jako tego, który „wszystkiego zabrania”. To nie jest drobiazg. Kłamstwo o Bogu rodzi bunt przeciw prawdzie, a bunt przeciw prawdzie toruje drogę buntowi przeciw przykazaniu.
Szatan przesuwa środek ciężkości: z obfitości darów na jeden zakaz.
Zakaz ma zdominować całe myślenie człowieka. Człowiek przestaje widzieć hojność Boga, a zaczyna żyć w napięciu wokół jednego punktu. Tak rodzi się pokusa: nie w braku darów, lecz w chorobliwej koncentracji na zakazie.
Zatruty umysł człowieka i bunt przeciwko Bogu.
Streszczenie Księgi Rodzaju: Niewiasta odpowiada wężowi, powtarza zakaz, ale zarazem go zniekształca, jakby dodając ciężar. Wąż zaprzecza groźbie śmierci i obiecuje „poznanie” oraz „podobieństwo do Boga”.
Tragedia początku jest prosta: grzech rodzi się z dialogu z pokusą.
Gdy człowiek zaczyna rozważać pokusę jak partnera rozmowy, czujność słabnie. Szatan uzyskuje czas, by poprowadzić myśl krok po kroku: od wątpliwości, przez pożądanie, aż do przyzwolenia.
Wtedy słowo Boga przestaje brzmieć jasno, a w umyśle pojawia się zamęt. Raz Bóg jawi się jako dobry Ojciec, raz jako przeciwnik szczęścia. To jest odwrócenie porządku: zakaz zaczyna wyglądać jak krzywda, a grzech jak ratunek.
Streszczenie Księgi Rodzaju: Niewiasta spogląda na owoc: jest „dobry do jedzenia”, „rozkoszny dla oczu” i „pożądany dla zdobycia wiedzy”. Zrywa, je i podaje mężowi, a on przyjmuje.
Plan szatana staje się łatwy: grzech wygląda jak „dobry środek do dobrego celu”.
Gdy Bóg zostaje przedstawiony jako przeszkoda, człowiek chce „wziąć los w swoje ręce”. Na tym polega bunt: sam sobie będę prawem. Od tej chwili grzech nie jest już nazwany grzechem, lecz „wyborem”, „oświeceniem”, „wolnością”. Tak działa zwiedzenie.
Działanie szatana na ziemi po wydarzeniach w raju.
Tak działa szatan i dziś: chce zgubić duszę, więc rzadko zaczyna od oczywistego zła.
Wobec ludzi zatwardziałych wystarcza pokusa jawna. Wobec tych, którzy jeszcze mają sumienie, działa metodą raju: ubiera zło w pozór dobra albo w pozór „konieczności”. Podsuwa myśl: „to wprawdzie grzech, ale cel jest dobry”. I wtedy człowiek sam zaczyna usprawiedliwiać to, czego Bóg zakazał.
Ten krótki dialog z pokusą odsłania istotę grzechu: rozmowa staje się drogą do przyzwolenia.
Pokusa ucięta na początku słabnie. Pokusa karmiona myślą rośnie. Kto pozwala, by w sercu toczyła się rozmowa, dojdzie do wewnętrznego „tak”, a to „tak” rodzi czyn.
Najpierw szatan zatruwa umysł wątpliwością w dobroć Boga.
Przedstawia fałszywy obraz Boga: jakoby Bóg był przeciwnikiem szczęścia. Gdy człowiek w to uwierzy, wtedy ciężkie grzechy zaczynają wyglądać jak „rozwiązania”. Tak rodzi się usprawiedliwianie zła, na przykład:
• wprowadzanie niszczących zmian w Liturgii Kościoła, aby była „bardziej przystępna” — co w praktyce stało się bramą do Nowotworu Mszy i ducha Antykościoła,
• rozwiązłość i cudzołóstwo „dla sprawdzenia dopasowania”,
• antykoncepcja „dla wygody” lub „dla spokoju”,
• czyny przeciw naturze usprawiedliwiane „miłością”,
• kłamstwo i oszustwo „dla wyższego dobra”,
• przemoc lub krzywda usprawiedliwiana „koniecznością”,
• i wiele innych.
Cel nigdy nie uświęca środków: zła nie wolno czynić, aby wynikło dobro.
Grzech jest buntem przeciw Bogu. Myśl: „uczynię grzech, bo potem będzie lepiej” jest logiką węża. Równocześnie zachodzi rozróżnienie, które moralność katolicka zna od dawna: w skrajnej konieczności, gdy ktoś nie ma środków do życia, użycie cudzych dóbr koniecznych do przeżycia nie musi mieć charakteru kradzieży, bo prawo naturalne kieruje dobra ku podtrzymaniu życia. Nie jest to jednak furtka do sprytu, wykrętów i życia w stałym usprawiedliwianiu grzechu.
Życie doczesne jest wielkim darem, ale nie jest dobrem najwyższym.
Ziemskiego bezpieczeństwa nie stawia się ponad Bogiem i Jego przykazaniami. Lepiej utracić wszystko, niż utracić łaskę i zbawienie. Kto dla wygody, strachu lub korzyści łamie prawo Boże, sprzedaje wieczność za chwilę.
Nie powtarzajmy błędu Ewy: nie mieszajmy dobra ze złem.
Gdy człowiek nie odrzuca zła stanowczo, lecz pozwala mu żyć w myśli, zaczyna gubić światło. W końcu nawet chcąc czynić dobro, będzie czynił zło — bo sumienie stanie się ślepe, a rozum zatruty usprawiedliwieniem.
Stanowcze odrzucenie zła na początku jest strażą duszy.
Grzechu nie waży się na szali „opłaca się — nie opłaca”, tylko na szali: „zgodne — niezgodne z prawem Bożym”. Do walki potrzebna jest łaska: spowiedź, modlitwa, unikanie okazji do grzechu i dyscyplina myśli. Kto gardzi małymi ustępstwami, ten upada przez wielkie.
Prośmy o wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, bo Ona jest Niepokalana i jest postrachem piekła.
Szatan boi się Jej czystości i pokory, bo w Niej nie znalazł żadnej szczeliny. Ona prowadzi do Chrystusa i uczy posłuszeństwa: prostego, bez rozmowy z pokusą. Kto trzyma się Jej i trwa w łasce, niech czuwa w pokorze. Amen.
